25 wrzesienia 2015

WYGRANA KLIENTA BANKU MILLENNIUM W SPORZE O UBEZPIECZENIE NISKIEGO WKŁADU

Postanowienie umowne wykorzystujące z gruntu trudną sytuację klienta jest niegodziwe i jako takie musi być uznane za sprzeczne z dobrymi obyczajami, a tym samym nieważne – orzekł Sąd Rejonowy w Krakowie.

Zdjęcie

Sąd Rejonowy dla Krakowa - Śródmieście w Krakowie po rozpoznaniu w dniu 7 lipca 2015 r. sprawy przeciwko Bankowi Millennium S.A. o zapłatę zasądził od przedsiębiorcy na rzecz konsumenta kwotę 16 624 zł wraz z ustawowymi odsetkami oraz kwotę 3 239 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.

Powód, będący konsumentem i klientem banku, domagał się kwoty 16 624 zł wraz z odsetkami tytułem zwrotu nienależnie pobranych składek na ubezpieczenie kredytu, wskazując przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu oraz świadczeniu nienależnym (art. 405 k.c.) jako  podstawę swoich roszczeń.

W 2008 roku powód zawarł umowę o kredyt hipoteczny z wykorzystaniem przedłożonego przez bank wzorca umownego, na podstawie której został mu udzielony kredyt na zakup i wykończenie mieszkania. W przypadku kredytu hipotecznego zawieranego w walucie obcej wymagane było przez bank posiadanie 20% wkładu własnego. W obliczu jego braku ustanowione zostało dodatkowe zabezpieczenie kredytu w postaci ubezpieczenia kredytu z niskim udziałem własnym.

W 2014 roku klient dowiedział się o sprzeczności postanowień umownych dotyczących obowiązku zapłaty składek tytułem ubezpieczenia kredytu z niskim wkładem własnym z przepisami prawa. W efekcie wezwał bank do zwrotu nienależnie pobranych składek oraz okazania kopii umów zawartych z ubezpieczycielem.

Bank odmówił zapłaty żądanej kwoty oraz ujawnienia treści spornej umowy ubezpieczeniowej, nie udzielił też jakichkolwiek informacji na temat warunków przedmiotowej umowy ubezpieczeniowej.

Klient, uzasadniając sprzeczność kwestionowanych postanowień z dobrymi obyczajami, wskazał, iż umowa kredytowa oraz Regulamin Umowy Kredytowej nie określają warunków na jakich miałoby dojść do zawarcia przez bank umowy ubezpieczenia kredytu z niskim wkładem własnym. Dodatkowo podkreślił, że nie jest dla niego jasne, czy sam fakt zawarcia takiej umowy jest dla  niego korzystny, czy też służy wyłącznie interesom banku.

Strona pozwana wniosła o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od powoda zwrotu kosztów postępowania.

Przedsiębiorca argumentował, iż klient złożył pisemne oświadczenie, że przed zawarciem umowy kredytu otrzymał Regulamin, zapoznał się z nim oraz zaakceptował postanowienia w nim zawarte.

Bank podniósł również, że błędnym jest założenie, jakoby fakt, iż ubezpieczenie niskiego wkładu własnego zabezpiecza interesy banku, a świadczeniem wzajemnym otrzymywanym przez kredytobiorcę jest właśnie możliwość uzyskania kredytu na określonych warunkach, w tym przede wszystkim o określonej marży.

Bank wskazał także, iż przekazał Towarzystwu Ubezpieczeniowemu składki z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu powoda za wszystkie dotychczasowe okresy ubezpieczeniowe a sposób obliczenia raty został wprost określony w umowie kredytu oraz w Regulaminie i zależał on od kursu franka. Pierwsza rata była niższa, gdyż kurs ten był znacznie niższy niż obecnie, a kolejne raty uległy podwyższeniu wraz ze wzrostem ceny waluty.

Sąd ustalił, że powód nie został należycie poinformowany o zasadach funkcjonowania ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, gdyż nawet pracownicy banku nie znali jego szczegółowych zasad, a bank pobrał od klienta niemal dwukrotnie więcej środków, niż przeznaczył na refinansowanie kosztów ubezpieczenia. Kwestionowane postanowienie nie ma również charakteru głównego świadczenia - jest to w ocenie Sądu świadczenie dodatkowe nakierowane na zabezpieczenie interesu przedsiębiorcy.

Zdaniem Sądu bank niejednoznacznie określił charakter opłaty pobieranej od konsumenta przedstawiając charakter prawny kwestionowanego postanowienia w zależności od toku swojej argumentacji. Z jednej strony bowiem przedsiębiorca wskazywał, że środki te stanowią jedynie zwrot wydatków z tytułu dodatkowego ubezpieczenia, co oznaczałoby brak bieżącej korzyści z tego tytułu. Później natomiast stwierdził, że świadczenie banku ma charakter odpłatny, a banki mogą pobierać prowizje z tytułu dokonywanych czynności. Jeżeli zaś tak, to bank nie wskazał za jakie konkretnie czynności ma to być wynagrodzenie.

Istotne jest również to, że klient nie znał postanowień umowy ubezpieczenia zawartej przez bank i nie wiedział jaki podmiot ubezpiecza jego niski wkład własny, nie miał zatem kontroli nad sposobem wydatkowania uiszczanych przez siebie opłat ani nie mógł ustalić, czy stanowią one jakąś formę zabezpieczenia. W ocenie Sądu było to wynikiem niedopełnienia obowiązków informacyjnych wobec klienta.

Zdaniem Sądu kwestionowane postanowienie nie było też indywidualnie uzgodnione - zostało ono przejęte do umowy wprost ze wzorca umownego – regulaminu. Konsument, nawet mając do wyboru kilka wariantów ubezpieczenia, i tak musiał wybrać rozwiązanie w pełni ustalone przez silniejszą stronę umowy, zatem takiej propozycji nie można uznać za indywidualne negocjacje. Postanowienie to podlega zatem kontroli z punktu widzenia art. 3851 k.c.

W wyniku tak ukształtowanych warunków umowy Bank – w ocenie Sądu - nie ponosił żadnego ryzyka w związku z zawartym kontraktem. W całości zostało ono przerzucone na klienta. Doprowadziło to do kuriozalnej sytuacji, w której klient banku sam opłacał składkę z tytułu ubezpieczenia, pomimo iż na wypadek rozwiązania umowy ze względu na brak terminowej spłaty rat, to do niego ubezpieczyciel skieruje swoje roszczenia regresowe. Zdaniem Sądu, ryzyko transakcji powinno być równomierne rozłożone między obie strony umowy, ponieważ korzyści z jej zawarcia nie dotyczą jedynie kredytobiorcy, ale również kredytodawcy.

Wyrok nie jest prawomocny. Sygnatura akt: I C 1305/14/S

Cookies

Na naszej stronie korzystamy z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Rozumiem i akceptuję